czwartek, 29 sierpnia 2013

20.
N - Kamila!Zostaw ją! Już, spokój!
K - Dobra. Spoko.
Kamila puściła moją rękę, po czym ja upadłam na ziemię trzymając się za nią. Podbiegł do mnie Harry.
H - Kochanie, wszystko w porządku? 
A -Tak, pewnie, ale ręka mnie strasznie boli.... :(
H- Ale nie złamana, prawda? 
A - Nie wiem. Chyba ni.
Hazz ze wściekłością w oczach ruszył w kierunku Kamili. Na szczęście Róża stanęła między nimi. 
R - O nie... Wy się nie będziecie kłócili.
H - No to na Angelikę spójrz... 
R - Ręka jej nie spuchła, więc ni jest złamana. 
A- Ale strasznie boli. 
R - Możesz wstać? 
A- Tak.
Harry pomógł mi wstać. Po chwili byłam już obok Hazzy.  Wtulona w niego jak nigdy dotąd. 
H - Kotku, no bo...To... yy. No wiesz... 
A- Nie? 
H - A nasze dziecko? 
A- Hmm?
H -No bo, jak on cię pobił, to...  
A - Harry, ja i tak chciałam je...
H - Nie kończ tego nawet. 
A - Ale...
H - Cicho. Idziesz ze mną do lekarza. Bez dyskusji... 
A - Nie!
H - Ej... Cicho... Dobra, ja i Angela idziemy, a wy do hotelu marsz, jasne?
W - Jak słońce ;]
Wszyscy oprócz nas skierowali się do hotelu. 
*Oczami Harrego*
Cholernie się o nią bałem. Nie chciałem stracić ani jej, anie naszego dziecka. Nie pozwolę jej iść na skrobankę, ani nic z tych rzeczy. 
 *Oczami Angeliki*
Jenyy Po co on mnie wlókł do tego lekarza? Szczerze, to nie chcę tego dziecka. Chcę żyć normalnie. Tak jak wcześniej. Bez ciąży. 
A - Hazz, ja nigdzie nie idę. Zostaw mnie!
H -Pójdziesz, albo cię tam zaniosę .
A - Widocznie będziesz musiał to zrobić, ba ja się stąd nie ruszam. 
Stanęłam w miejscu i tupnęłam nogą jak małe dziecko.
H - Eeee tam. - Harry wziął mnie na ręce. Próbowałam się wyrwać, ale ni dałam rady. 
A - Puść!!! Ja nigdzie nie idę!
Chłopak odłożył mnie na ziemię. 
H - Kotku zrozum, że ja się o was martwię. 
A - O nas?
H - O ciebie - położył ręce na moim brzuchu - i o małego Stylesa.
A - Małego Stylesa? Hazz, a jeśli... 
H - Właśnie dlatego idziemy do lekarza. 
A - A wiesz, że dzisiaj mieliśmy być w x-Factor? 
H - W dupie mam te występy. Teraz tylko ty się liczysz. 
A - Jej, jesteś kochany, ale... - Harry zbeształ mnie wzrokiem- a nieważne. Idziemy? 
H - No już myślałem, że ni zapytasz. 
Harry chwycił mnie za rękę i wspólnie powędrowaliśmy przed siebie.
*U lekarza*
A, H - Dzień dobry.
L - Dzień dobry. 
H - Bo my byliśmy dzisiaj na wizytę umówieni. 
L - Ahh tak. Zapraszam. 
Podczas, gdy lekarz otwierał drzwi do sami, ja pociągnęłam Harrego w tył i wyszeptałam mu do ucha :
A - Jak to umówieni? Czemu ja nic o tym nie wiem?
H- Kotku, nie teraz. 
L - Zapraszam. Możecie wejść i ściągnąć kurtki. Ja pójdę się przygotować, dobrze? 
H - Nie ma problemu. 
Harry ściągnął ze mnie kurtkę i powiesił na krześle. To samo zrobił ze swoją. 
L - Dobrze. Możemy przystąpić do badań. Na czym państwu najbardziej zależy? 
A- Ymm nie rozumiem. 
L - To znaczy, co państwo chcą wiedzieć w sprawie ciąży? 
H - No bo wie pan. Dzisiaj w lesie....
A - Harry! Nie mów tego! 
L - Pobił ją pan? 
H - Co? Ja? Nie! Nigdy!
L - W takim razie co jej się stało? To znaczy czemu ona jest cała poobijana? 
H - No bo...
A - Hazz!
L - Proszę pani, domyślam się co się stało, ale muszę mieć pewność. Powie mi pani? 
A - Ja... Ja nie dam rady. - kilka łez popłynęło mi po policzku. 
H - To może ja powiem.
L - No więc słucham?
H - Bo Angela chciała wracać do swojego ojczystego kraju. Ja byłem wtedy w hotelu.
L - Wtedy, czyli kiedy?
H - Kiedy dostałem od niej sms'a z treścią, że mam jej pomóc i ...
Podczas, gdy Hazz opowiadał moją ,,przygodę'' (z najmniejszymi szczegółami -,-) Ja wlepiłam wzrok w podłogę. 
L - No dobrze. Wszystko rozumie. Może pani zdjąć podkoszulek i się położyć. 
A -Chwila, co?Nie zdejmę! 
Lekarz popatrzył prosząco na Harrego. Ten podszedł do mnie, chwycił za rękę i powiedział : 
H - Kochanie, przecież doktor cię nie skrzywdzi. On chce ci tylko pomóc. 
A - Ale ja nie nie chcę!
H - Czemu?
A - Bo nie!
H - To chociaż podnieś do góry.
A -Zgoda. Ale będziesz przy mnie?
H - Obiecuję. 
Niechętnie, ale podniosłam podkoszulek i położyłam się na łóżku wskazanym wcześniej przez lekarza.
*Pobadaniu* 
H- No i co? Wszystko w porządku, prawda?
L - No bo... Mogę z panem sam, na sam porozmawiać? 
H - Pewnie. Kochanie, wyjdziesz na parę minut z sali?
A - Zgoda,ale ja też chcę wiedzieć co jest z naszym dzieckiem. 
H -Spokojnie. Powiem ci. Teraz wyjdź.
A- Dobra.
Wyszłam z sali. Co oni przede mną ukrywają? Aj tam... Ufam Harremu.
H -W takim razie, o co chodzi?
L- No,nie mam dla państwa zbyt dobrych wieści. 
H - To znaczy, że ona...
L - Niestety....





------------------------------------------------------
Jej... Sorka, ale nie mogę się rozpisywać. Jutro mam się spotkać z kuzynką. Jest godzina 23:10 i jutro muszę o 8 wstać.. Hahaha no...xDdobra, dorzeczy.Dziś są urodzinki naszego Liama!! Awww *.* Liaś : wszystkiego najlepszego, szczęścia ze swoją nową dziewczyną i wszystko czego sb. życzysz xD
Pozdrawiam wszystkich czytających mojego bloga a zwłaszcza Róże, Wiktorię i jej koleżankę XDD, Oliwkę  i Kacpra xD- Jeżeli to czytasz xD ?<3 papa :**

 

 

1 komentarz:

  1. Dziewczyno ty masz prawdziwy talent! Kiedy następny??? Kurde jaram się xx :3

    OdpowiedzUsuń