R - Ej co się stało? Wyglądacie jakbyście ducha zobaczyli heh.
W - Dokładnie. Powie mi ktoś, gdzie jest Harry?
L - Poszedł się przewietrzyć.
W - Jak to? Czemu?
A - Po prostu przeszedł się przewietrzyć okej?!
L - Noo. Miał niezłego kaca hah.
Z - Możecie się zamknąć?
Lou - Kogo moje oczy widzą!
Z - Spadaj Lou!
W - Hazz! Wróciłeś!
Wiktoria z radością w oczach pobiegła do Harrego chcąc go przywitać. Ku mojemu zdziwieniu ten jednak lekko ją uścisnął i podszedł do mnie ostrożnie.
H - Możemy p..porozmawiać?
A - Zależy o czym.
H - Ty powinnaś wiedzieć najlepiej.
A - A co, jeśli nie?
H - Po prostu chodź!
Hazz szarpnął mnie za rękę i chwilę później siedziałam na łóżku w pokoju patrząc się na chłopaka. Po chwili usiadł obok.
H - Bo ja... Nie wiem od czego zacząć.
A - Hmmm.. Może od tego, że cieszysz się że usunęłam ciążę?
H - Co nie!! Wręcz przeciwnie. Ale powiedz szczerze. Chciałaś tego?
A - Eh.. nie..
H - To dlaczego do cholery to zrobiłaś?!
Chłopak uderzył ręką w stół. Wzdrygnęłam się.
A -Nie krzycz, dobrze?
H - Mogę robić, co mi się podoba!
A - Harry!
H - Dobra, przepraszam. Poniosło mnie. Dlaczego to zrobiłaś?
A - No bo... To wszystko mnie przerastało Hazz... To dziecko byłoby tylko wpadką. Byłam wtedy pijana! A ty później jak poznałeś Wiktorię to zacząłeś do niej zarywać.. Wiesz jak ja się wtedy poczułam? I zrozum. Ja naprawdę cię kocham. A ty? Zraniłeś mnie Hazz. I to bardzo. Nie poznaję cię.
H - Czekaj.. Co masz na myśli mówiąc że mnie nie poznajesz?
A - Kiedyś nawet nie myślałeś, że możesz mnie uderzyć. A teraz? Prawie mnie pobiłeś!
H - Ale to nie tak. Wtedy władały mną emocje. Nie mógłbym tego zrobić skarbie.
A - Mógłbyś. Gdyby nie Liam, uderzyłbyś mnie.
H - Co? Nie! Jeżeli mi wybaczysz, wszystko będzie tak jak dawniej. Tylko...
A - Nie! Nic nie będzie tak jak dawniej! Ja się zaczynam ciebie bać rozumiesz? Boje się, że możesz mi coś zrobić. Że możesz stracić nad sobą kontrolę!
H - Boisz się mnie?
Oczy chłopaka były przepełnione troską.
A - Ja... Ja...
Spuściłam głowę bojąc się powiedzieć cokolwiek.
H - Czyli tak?
H - Boisz się mnie, czy boisz się odpowiedzieć?
Dobra, w takim razie zabiorę cię na spacer i udowodnię, że nie jestem taki zły.
Uśmiechnął się do mnie słodko, ukazując szereg białych zębów.
H - Idziemy?
A - Tak.
Podał mi rękę, którą chwyciłam i poprowadził mnie do wyjścia.
*W hotelu*
W - No to co robimy?
Z - Pożyczyłem od kumpla film. Oglądamy?
K - Nie.. Tylko nie film.
R - Wiem! Pogramy w butelkę!
W - Noo. Ona jedyna myśli!
------------------------------------------------------------------
Oczami Róży
Usiedliśmy w kółku na podłodze czekając na Liama, który poszedł po butelkę.
L - Kręcę pierwszy.
Wypadło na Kamilę.
L - Ooo. Prawda czy wyzwanie?
K - Emm... Wyzwanie!
L - Pocałuj Zayna!
K - Źle się czujesz, czy jak?
Z - Weź stary, spierdalaj..
Lou - Ej... Spokojnie! ;p
L - Ojjj Zayn.. Nie chcesz?
Z - Nie dzięki. Obejdzie się.
W - Dobra. Koniec. Teraz ja kręcę.
K - Nie, ja! ...
-------------------------------------------------------------------------
Oczami Angeliki
Szliśmy z Harrym w milczeniu. Po jakimś czasie stało się to dość krępujące, więc postanowiłam to zmienić.
A - Gdzie idziemy?
H - To niespodzianka. Już niedaleko.
Złapał mnie za rękę. Ja jednak wyrwałam się z jego uścisku. Zielone tęczówki Harrego dokładnie lustrowały moje ciało.
H - Nadal się mnie boisz?
Nie odezwałam się. Tak bałam się go. Tego, że w każdej chwili może mnie uderzyć. Tego że....
H - Nic ci nie zrobię.
Podszedł do mnie dliżej.
H - Obiecuję.
A - Harry...
H - Dobrze, już dobrze. Chodźmy.
Ruszyłam wąską uliczką za Harrym. Tym razem nie odezwałam się już.
Chwilę później moim oczom ukazało się piękne jeziorko. Stanęłam w miejscu z otwartymi ustami. Harry widząc mnie w tym stanie zaśmiał się cicho.
H - Podoba się?
A - B. Bardzo. Jest pięknie.
H - To dobrze.
W międzyczasie Harry złapał mnie za rękę i pociągnął bliżej jeziora. Nie protestowałam. Usiedliśmy na trawie.
H - To jak? Możemy teraz porozmawiać?
A - Tak, tak.
H - Teraz szczerze. Kochasz mnie jeszcze?
Nerwowo zaczęłam bawić się palcami u ręki. Chłopak chwycił mój podbródek i skierował tak, abym popatrzyła w jego piękne oczy. Chwila. Piękne? Co? Co ja mówię!
H - Tak, czy nie?
A - A czy moja odpowiedź coś zmieni?
H - Tak. I to bardzo dużo.
A - Co, jeśli powiem nie?
H - Oh, po prostu to powiedz.
A - Harry.. Tak. Kocham cię, ale nie możemy być razem.
H - A to niby dlaczego?
A - Bo.. Um.. Co powiem Wiktorii?
H - To twoja przyjaciółka. Na pewno zrozumie. A prawdziwym powodem jest?
A - To, że się ciebie boje!
W tym momencie pożałowałam swoich słów. Jego dotąd zielone tęczówki nagle pociemniały, przypominając mi tą sytuację, w której stracił swoją kontrolę. Nie lubiłam go w tym stanie.