22.
H - Co? Nigdy mi nie mówiłaś, że miałaś kogoś przede mną!
A - Mam ci się kurwa ze wszystkiego zwierzać?
H - No dobrze by było. I nigdy. Powtarzam nigdy nie podnoś na mnie głosu tak, jak to zrobiłaś przed chwilą.
A - Tak? Bo co mi zrobisz?
H - ...
A - No słucham, co mi zrobisz?
H - Przestań krzyczeć!
A - Sam to robisz!
H - Angelika, do cholery!
A - Czego?
Byłam oparta o ścianę. Harry podbiegł do mnie. Był wściekły. Zacisnął ją w pięść i uniósł nad moją głowę. Bałam się trochę, ale wiedziałam, ze mnie nie uderzy. Za bardzo mnie kochał.
A - No co? Teraz mnie pobijesz, tak?
Harry automatycznie opuścił rękę, odsunął się ode mnie i usiadł na kanapie.
H - Przestań. Nie,nie pobije cię. Nie mógłbym.
A - A jakbym nie była w ciąży, tobyś to zrobił, prawda?
H -Nie. Przestań.!
A - Ja mam przestać? Ja mam przestać, tak?
Harry znów do mnie podszedł, lecz tym razem z całej siły złapał mnie za nadgarstek.
A - Ała! Puść! To boli!
H - Albo się uspokoisz, albo...
A - No, albo. Albo co?
H - Angela, kochasz go?
A - Co? Czy ty myślisz, że jestem jakąś wariatką? Bardzo go lubię, a kocham ciebie. Rozumiesz?
H - Jesteś pewna?
A - No raczej?
H - To dobrze.
A - Puścisz w końcu moją rękę?
H- Tak,tak. Już.
Gdy Harry puścił uścisk, złapałam się kurczowo za rękę i zaczęłam pocierać nadgarstek. Był strasznie czerwony, co zauważył Hazz .
H - Wszystko w porządku?
A - Nie. Wyjdź stąd!
H - Ale...
A- Wyłaź!
H - Już wychodzę. Spokojnie.
Róża uchyliła drzwi i spojrzała na mnie.
R - Wszystko dobrze?
A - Tak.
R - Mogę wejść?
H - Tak. Ja właśnie wychodzę.
A - Wchodź Róża.
Harry wyszedł z hotelu.
A - Drzwi!
H - Już, już.
R - Czemu jesteś taka smutna?
A - Pokłóciłam się z Harrym.
R - Ajjj. Nie przejmuj się.
A - Ehh. Przeżyję.
Przytuliła mnie.
A - Lepiej powiedz, jakie plany na jutro.
R - Eee tam. Nic wielkiego.
Usiadłam wygodniej na kanapie.
A - Ej no mów. Wiem, że coś wykombinowałaś.
R - Powiem ci, ale później.
A - No ok, ok.
R - A o co wam z Harrym poszło?
A - Nie chcę o tym mówić.
R - Spoko. Poprawić ci humor?
A - Dajesz.
R - Rude i czarne.
A - ........
R - ........
A - ........
R,A - Hahaha.
Drzwi do salonu uchyliły się.
A - O hej Niall !
N - Hej, co tam?
Usiadł obok Róży i ją pocałował.
R - U mnie w porządku, ale Angela...
N - Co z nią?
R - Pokłóciła się z Harrym.
N - Uuuu. O co poszło?
A - Nieważne.
N - Spoko. Byliście u lekarza?
R - No właśnie. Nic nie mówiłaś.
A - Byliśmy. I wszystko jest dobrze.
R,N - Gratulacje.
A- Heh.
W - Liam!!! Zabiję cię!
L -Wahoo! Dużo ciekawych rzeczy się dowiedziałem.
Ja, Róża i Niall poszliśmy do pokoju w którym byłosłychać krzyk Wiktorii.
N - Co wy tu robicie? o.O
W - On czytał mój pamiętnik!
L - Noo. A wiecie, ile ja się rzeczy dowiedziałem?
Lou - Na przykład?
W - Louis!
Lou - No przepraszam, że jestem ciekaw.
*Oczami Wiktorii*
Próbowałam doskoczyć do Liama, ale on był o duużo wyższy. Nie miałam szans.
W - Oddaj mi go!
L - Nie.
W - Czemu?
L - Coś, za coś.
W - Czego ty chcesz?
Pokazał palcem na swoje usta. Noo jeszcze czego. To on wziął mój pamiętnik, a żeby go odzyskać muszę go pocałować? o.O Niee.
A,R,N,Lou - Uuuuu.
W - Czy wy zwariowaliście?
L - Nie, to nie. Czytam dalej.
W - Nie. Czekaj!
L - No wiec?
W - A innej opcji nie ma?
L - Hmm...
Lou - Lepiej zgódź się na tę propozycje, bo wież mi. Nie chcesz wiedzieć,co on wymyśli.
W - Cicho Louis.
Lou - Ja chcesz.
W - Liam, proszę. Oddaj mi go!
L -Albo mnie pocałujesz, albo będę czytał dalej. NA GŁOS.
W - No dobra.
Wiktoria cmoknęła Liama lekko w usta. Lecz ten pogłębił pocałunek.
W - Głupi jesteś, wiesz?
L - Wiem.
Podał mi pamiętnik.
*Oczami Angeliki*
To, co Liam zrobił, było nawet śmieszne ;). Jednak ja martwiłam się o Harrego. Wyszedł już jakiś czas temu i nadal nie wracał.
Nagle drzwi otworzyły się i stanął w nich Hazz. Nie był już wściekły tak, jak wcześniej. Był raczej przygnębiony.
H - Cześć Wam.
-----------------------------------------------------------------
Jejku... To było koszmarne. -,- Proszę, pomóżcie mi. Co ma być w następnym poście? Kompletnie nie mam pomysłów. <3 Pozdrawiam wszystkich czytających bloga.Nie chce mi się już wymieniać jak za każdym razem XD ale to osoby dobrze wiedzą <3
21.
H - O Boże. Jak ja mam jej to teraz powiedzieć?
L - Nie wiem. To już od pana zależy.
Harry schował twarz w dłoniach i usiadł na krześle.
L - Wszystko dobrze?
H - Tak, tylko...
L - Proszę pana, niech pan się nie martwi.
H- Łatwo panu mówić.
L - Bardzo łatwo.
H - Hm?
L - No nich pan już się uśmiechnie.
H - Z jakiego powodu?
L - Ja tylko żartowałem. Wszystko jest dobrze.
H - To znaczy, że ona, że ja, że my będziemy rodzicami?
L - Tak.
H - Jej. Dziękuję.
Harry podskoczył i ze szczęścia uściskał lekarza.
H - To ja, ja może pójdę do niej?
L - Bardzo proszę.
H - Jeszcze raz dziękuję. Do widzenia.
L - Do widzenia.
Siedząc na poczekalni usłyszałam, jak otwierają się drzwi do sali, której był Hazz. Spojrzałam na jego rozradowaną i jak zwykle piękną buźkę spod grzywki.
A - No i co?
Hazz podszedł do mnie , mocno przytulił i wyszeptał do ucha:
H - Będziemy szczęśliwymi rodzicami, An.
Nie wiem czemu, ale jakoś nagle zapragnęłam tego dziecka. Teraz, tutaj. Obok mnie.
Wtuliłam się z Harrego, lecz ten wziął mnie na ręce i wyprowadził z hotelu.
H - Gdzie mnie niesiesz kotku?
H - Musimy się przecież wszystkim pochwalić, prawda?
Hazz odłożył mnie na ziemie i chwycił za rękę.
A - Jezuuuuu...
H - No chodź!
Chłopak pociągnął mnie za rękę.
*15 minut później*
Gdy weszliśmy do hotelu, trzymając się za ręce, usłyszeliśmy kłótnie pomiędzy Kamilą a Zaynem.
Z - Odczep się ode mnie kobieto! Ja już nie chcę z tobą być. Zrozum!
K -Ale Zayn. Ja na prawdę nie chciałam. Zrozum mnie. Przepraszam.
Z - Już nie musisz mnie przepraszać. Powiedziałem już coś na ten temat. Z nami koniec.
K - Ale...
Z - Nie Kamila! Daj mi w końcu święty spokój!
H - Ej, ej, ej,co jest stary?
Z - Jakbyś kurwa nie wiedział.
A - Ej,bez takich. Uspokójcie się już.
Z - Dobra, dobra. O mnie się nie martwcie. Lepiej powiedzcie jak po wizycie u lekarza?
Harry podszedł do mnie, przytulił od tyłu i położył swoją głowę na moim ramieniu.
H - No więc, z naszym bobaskiem jest wszystko w porządku. Malec jak najlepiej się rozwija.
Z- Gratulacje. Przynajmniej wam się udało.
Wyrwałam się z uścisku Harrego, podeszłam do Zayna i mooocna go przytuliłam. Ahhh ta zazdrosna mina Hazzy *.*
A - Zayn, nie przejmuj się. Jak nie ta,to inna.
Z - A sumie...
H -Ykhmm.
Z - Haha Harry zazdrosny. Obawiam się, że musisz do niego wracać.
A - Yhyy... Chyba nie.
H - Ojj, no chodź do mnie *.*
A - Zmuś mnie.
H- Ohh...
Harry zaczął mnie ganiać po całym pomieszczeniu.
*30 minut później*
H - Zmęczona? - wysapał.
A - Co? Ha ha. Ja, nie! Aaaa!
Zayn złapał mnie od tyłu. No tak. Teraz już nie miałam szans na ucieczkę.
A - Zayn? Co ty kurde !? Puść mnie!
Z - Heh nie..
A - Bożeee...
H - Dzięki Zayn. Oddaj mi ją.
A - Co ja zabawką jestem?
H- Niee.. Zayn!
Z - No już, już.
Harry,,odebrał'' mnie od Zayna i posadził na swoich kolanach. Zayn usiadł koło nas.
H - Ze mną nie wygrasz ;*
R - Ojjj, cho chodźźźźźź
Róża ciągnęła za sobą Kamilę.
K - Niee! Puuuuśććć!
R - No Kam, siadaj.
K - Dobra.
Po chwili cała piątka siedziała już na kanapie.
R - Louis!!! Liam!!! Wiki!!!
Lou,L,W -Co?
R - Chodźcie tu!
L - Już, już!
W drzwiach pojawili się Lou, Liaś w Wiki.
A - Co wy robiliście tam sami we trójkę?
W - Yyymm nicc.
Popatrzyli się na siebie podejrzliwie.
A - Dobra. Sorry. Nie wnikam. ;p
R - Siadajcie.
Lou - No już.
Wykonali polecenie.
Z - O co ci Róża chodzi?
H- Gdzie Niall?
R - Na stołówce. Do rzeczy.
K -No.
R - Jutro Niall ma urodziny więc...
L - Czekaj. Sam mówił, że nie chce żadnej imprezy.
R - Nie przerywaj.
H - Tak. To niegrzeczne.
R - Sam mi przerwałeś o.O
H -Sorry. Kończ.
R - Wiem, że nie chciał, ale zróbmy mu jakąś niespodziankę co?
W - Jaką?
R - Później wam powiem.
Lou - Hmm spoko.
L - Wiki, bo ci telefon dzwoni.
W - Halo?
No hejj
W Anglii, a co?
Haha pewnie.
No ok. Papa ;**
Lou - Kto to był?
W - Ymm nik to, to znaczy... Angela, Kacper dzwonił!
A - Co? Po co? Co chciał?
W - Pytał się gdzie jesteśmy i chciał nas odwiedzić.
H - Zaraz zaraz. Kto to?
R - To wy sobie może spokojnie wszystko razem wyjaśnijcie, a my was tu zostawimy. . zgoda?
A - Dobrze.
L - To my, to my, ymm, to my idziemy.
No i znowu zostałam z Harrym sama -,-
H - No to, kto to jest?
A - Hazz, Kacper, to jest mój były chłopak.
------------------------------------------------------------------
Hejj <3 Dzisiaj jakoś wyjątkowo mi się spać chce xD Więc dobranoc Keviny xD <3 kocham Was <3 Pozdlawiam wszystkich! <3 Róże, Kacpra xD ,,hejty''na twoim asku były zaje****e xDD i Wiktorie, siostry Wiktorki i wszystkich wszystkich. Wiem, że dzisiaj była premiera filmu TIU a ja niestety nie poszłam -,- Dobranoc<3
20.
N - Kamila!Zostaw ją! Już, spokój!
K - Dobra. Spoko.
Kamila puściła moją rękę, po czym ja upadłam na ziemię trzymając się za nią. Podbiegł do mnie Harry.
H - Kochanie, wszystko w porządku?
A -Tak, pewnie, ale ręka mnie strasznie boli.... :(
H- Ale nie złamana, prawda?
A - Nie wiem. Chyba ni.
Hazz ze wściekłością w oczach ruszył w kierunku Kamili. Na szczęście Róża stanęła między nimi.
R - O nie... Wy się nie będziecie kłócili.
H - No to na Angelikę spójrz...
R - Ręka jej nie spuchła, więc ni jest złamana.
A- Ale strasznie boli.
R - Możesz wstać?
A- Tak.
Harry pomógł mi wstać. Po chwili byłam już obok Hazzy. Wtulona w niego jak nigdy dotąd.
H - Kotku, no bo...To... yy. No wiesz...
A- Nie?
H - A nasze dziecko?
A- Hmm?
H -No bo, jak on cię pobił, to...
A - Harry, ja i tak chciałam je...
H - Nie kończ tego nawet.
A - Ale...
H - Cicho. Idziesz ze mną do lekarza. Bez dyskusji...
A - Nie!
H - Ej... Cicho... Dobra, ja i Angela idziemy, a wy do hotelu marsz, jasne?
W - Jak słońce ;]
Wszyscy oprócz nas skierowali się do hotelu.
*Oczami Harrego*
Cholernie się o nią bałem. Nie chciałem stracić ani jej, anie naszego dziecka. Nie pozwolę jej iść na skrobankę, ani nic z tych rzeczy.
*Oczami Angeliki*
Jenyy Po co on mnie wlókł do tego lekarza? Szczerze, to nie chcę tego dziecka. Chcę żyć normalnie. Tak jak wcześniej. Bez ciąży.
A - Hazz, ja nigdzie nie idę. Zostaw mnie!
H -Pójdziesz, albo cię tam zaniosę .
A - Widocznie będziesz musiał to zrobić, ba ja się stąd nie ruszam.
Stanęłam w miejscu i tupnęłam nogą jak małe dziecko.
H - Eeee tam. - Harry wziął mnie na ręce. Próbowałam się wyrwać, ale ni dałam rady.
A - Puść!!! Ja nigdzie nie idę!
Chłopak odłożył mnie na ziemię.
H - Kotku zrozum, że ja się o was martwię.
A - O nas?
H - O ciebie - położył ręce na moim brzuchu - i o małego Stylesa.
A - Małego Stylesa? Hazz, a jeśli...
H - Właśnie dlatego idziemy do lekarza.
A - A wiesz, że dzisiaj mieliśmy być w x-Factor?
H - W dupie mam te występy. Teraz tylko ty się liczysz.
A - Jej, jesteś kochany, ale... - Harry zbeształ mnie wzrokiem- a nieważne. Idziemy?
H - No już myślałem, że ni zapytasz.
Harry chwycił mnie za rękę i wspólnie powędrowaliśmy przed siebie.
*U lekarza*
A, H - Dzień dobry.
L - Dzień dobry.
H - Bo my byliśmy dzisiaj na wizytę umówieni.
L - Ahh tak. Zapraszam.
Podczas, gdy lekarz otwierał drzwi do sami, ja pociągnęłam Harrego w tył i wyszeptałam mu do ucha :
A - Jak to umówieni? Czemu ja nic o tym nie wiem?
H- Kotku, nie teraz.
L - Zapraszam. Możecie wejść i ściągnąć kurtki. Ja pójdę się przygotować, dobrze?
H - Nie ma problemu.
Harry ściągnął ze mnie kurtkę i powiesił na krześle. To samo zrobił ze swoją.
L - Dobrze. Możemy przystąpić do badań. Na czym państwu najbardziej zależy?
A- Ymm nie rozumiem.
L - To znaczy, co państwo chcą wiedzieć w sprawie ciąży?
H - No bo wie pan. Dzisiaj w lesie....
A - Harry! Nie mów tego!
L - Pobił ją pan?
H - Co? Ja? Nie! Nigdy!
L - W takim razie co jej się stało? To znaczy czemu ona jest cała poobijana?
H - No bo...
A - Hazz!
L - Proszę pani, domyślam się co się stało, ale muszę mieć pewność. Powie mi pani?
A - Ja... Ja nie dam rady. - kilka łez popłynęło mi po policzku.
H - To może ja powiem.
L - No więc słucham?
H - Bo Angela chciała wracać do swojego ojczystego kraju. Ja byłem wtedy w hotelu.
L - Wtedy, czyli kiedy?
H - Kiedy dostałem od niej sms'a z treścią, że mam jej pomóc i ...
Podczas, gdy Hazz opowiadał moją ,,przygodę'' (z najmniejszymi szczegółami -,-) Ja wlepiłam wzrok w podłogę.
L - No dobrze. Wszystko rozumie. Może pani zdjąć podkoszulek i się położyć.
A -Chwila, co?Nie zdejmę!
Lekarz popatrzył prosząco na Harrego. Ten podszedł do mnie, chwycił za rękę i powiedział :
H - Kochanie, przecież doktor cię nie skrzywdzi. On chce ci tylko pomóc.
A - Ale ja nie nie chcę!
H - Czemu?
A - Bo nie!
H - To chociaż podnieś do góry.
A -Zgoda. Ale będziesz przy mnie?
H - Obiecuję.
Niechętnie, ale podniosłam podkoszulek i położyłam się na łóżku wskazanym wcześniej przez lekarza.
*Pobadaniu*
H- No i co? Wszystko w porządku, prawda?
L - No bo... Mogę z panem sam, na sam porozmawiać?
H - Pewnie. Kochanie, wyjdziesz na parę minut z sali?
A - Zgoda,ale ja też chcę wiedzieć co jest z naszym dzieckiem.
H -Spokojnie. Powiem ci. Teraz wyjdź.
A- Dobra.
Wyszłam z sali. Co oni przede mną ukrywają? Aj tam... Ufam Harremu.
H -W takim razie, o co chodzi?
L- No,nie mam dla państwa zbyt dobrych wieści.
H - To znaczy, że ona...
L - Niestety....
------------------------------------------------------
Jej... Sorka, ale nie mogę się rozpisywać. Jutro mam się spotkać z kuzynką. Jest godzina 23:10 i jutro muszę o 8 wstać.. Hahaha no...xDdobra, dorzeczy.Dziś są urodzinki naszego Liama!! Awww *.* Liaś : wszystkiego najlepszego, szczęścia ze swoją nową dziewczyną i wszystko czego sb. życzysz xD
Pozdrawiam wszystkich czytających mojego bloga a zwłaszcza Róże, Wiktorię i jej koleżankę XDD, Oliwkę i Kacpra xD- Jeżeli to czytasz xD ?<3 papa :**
Teraz tak! - Nie będę pisała tytułu rozdziału, tylko numery XD
19.
....Louis siedzący na mojej walizce xD
H - Wiedziałem, że nic mu nie będzie.
A - Noo... Gdybyś widział swoją minę, jak ci o Lou powiedziałam...
L - Taaa... Bezcenna ;/
Ja i Liam wybuchnęliśmy śmiechem.
H - Ej no...
Lou - Dobra, nie śmiejcie się. Harry, a ty się nie obrażaj.
A,L,H - No ok.
Lou - Wracając do poprzedniego tematu, Angela, coś ty mu o mnie powiedziała?
A - Ja? Powiedziałam mu tylko, że poszedłeś do tego lasu po moją walizkę.
Louis wstał z walizki i ruchem ręki wskazał na nią palcem.
L - Jak widać ona i ja jesteśmy cali i zdrowi. :)
R - Przepraszam bardzo. Zamiast tak gadać, moglibyście Angelę jakoś przekonać, żeby wróciła do hotelu.
H - Już nie trzeba. Ona chce iść sama. Bez żadnych namawiań.
R - Serioo?
A - Tak.
Róża przytuliła mnie bardzo mocno. Ledwo oddychałam ;)
K - O Boże....
Z - Co się stało Kami?
K - Ona znowu musi się wpieprzać w nasze życie?
A - A ty musisz mnie zawsze krytykować?
K - O co ci kobieto chodzi?
A - No bo ty zawsze jesteś o mnie zazdrosna!
K - Że co? Chyba ty o mnie.
A - Hahaha niby o co?
K - Hmm kiedyś mi powiedziałaś, że zazdrościsz mi, że jak chodzimy po ulicy, to chłopaki się tylko za mną oglądają.
A - Taa niby kiedy?
K - Nie skończyłam! Za mną się oglądają ładni, bo jestem ładna. A na ciebie kompletne brzydale, bo...
A - Gdyby nie ja, Mateusz by nigdy na ciebie nie spojrzał. On wolała mnie!
K -No kurwa, w snach! A kto z nim chodził?
A - On umawiał się z tobą tylko dlatego, żeby się do mnie zbliżyć.
K - Ty jesteś pieprznięta!!!
A - Spadaj. Sam mi to powiedział!
K - To się ciesz. Mam w dupie ciebie i Mateusza!
A - Yhm...
K - Spójrz tylko na Harrego.
Harry podniósł ręce w geście obrony.
H - Ej, mnie w to nie mieszajcie!
A - To ty od niego chcesz? o.O
K - Przecież to widać, że on chce mnie pocałować!
H - Że co??????
Kamila zaczęła całować Harrego. Chłopak w jednej chwili oderwał się od niej.
H - Kobieto! Piepszło cię?
K - No nie mów, że tego nie chciałeś...
H - Yyyy, bo nie chciałem?
A - Wszyscy poszaleli...
Zayn podszedł do Kamili.
Z - Kami, ty chyba serio oszalałaś.
K - A weź spadaj.
Z - Tak? Dobra. Z nami koniec.!
K - Co? Ym Zayn! To znaczy... Ja, ja przepraszam!!!
Z - A weź spadaj. Mówi ci to coś?
Zayn odwrócił się tyłem do reszty i poszedł do hotelu.
Z - Zayn! Czekaj! Proszęę! Przepraszam cię! Daj mi to wyjaśnić!
Zayn odwrócił się na pięcie i z rozłożonymi rękami powiedział :
Z - A co tu jest do wyjaśniania?
K - Zayn! Proszę!
Jednak chłopak zniknął już za zakrętem.
K - A wy na no się gapicie, co?
N - A-ale akcja...
K - No i gdzie ja mam teraz iść?
A - Hmmm pomyślmy... Jechać do Polski?
H - Tak. To jest bardzo dobry pomysł.
Harry mówiąc te słowa podszedł do mnie i objął ramieniem.
Lou - Kamila, trochę głupio się zachowałaś, ale - co chwila spoglądał na resztę - możesz chyba wrócić do nas. Prawda?
N - No chyba. Kto się zgadza mówi ,,tak''
N,R,L,Lou - Tak!
A - Że co? Nigdy!
H - Zgadzam się z Angelą. Nie wraca do nas.!
L - Sorry skarby. Kami wraca.
K - Jejku.. Dzięki.
Kamila podeszła do Liama i go przytuliła.
R - Ciekawe, gdzie poszedł Zayn?
K - Chwilka. Jak on wrócił do hotelu, to ja tam nie wrócę. Jak ja mu w oczy spojrzę?
A - Oooo, kogoś męczą wyrzuty sumienia? -.-
Lou - Kamila, nie przejmuj się. Porozmawiamy z nim.
A - Harry?
H - Hmmm?
A - Ten pocałunek, nic dla ciebie nie znaczył, prawda?
H - No co ty!? Kocham tylko ciebie kotku!
A - Mhm...
H - Nie wierzysz mi?
A - Nie no,wierzę, tylko nie podoba mi się to, że ta idiotka znowu będzie z nami mieszkała!
K - Ej, ej, ej! Nie pozwalaj sobie bejbe...
A - No co? Znowu chcesz się ze mną kłócić?
K - Żebyś wiedziała, że chcę.
A - Tak? To o co tym razem?
K - Wiesz co? Zdradzę ci sekret.
A - No, słucham?
K - Ten twój chłoptaś, wcale nie umie się całować!
A - Ty głupia suko! Zabiję cię!
Zaczęłyśmy się szarpać i popychać. Wszyscy próbowali nas rozdzielić, ale na marne.
H - Dziewczyny! Dosyć! Przestańcie!
A - Zabiję ją!
K - Ała! To boli wariatko!
Ciągnęłam ją za włosy. Byłam na nią coraz bardziej wściekła. Bolało mnie jeszcze wszystko po ,,spotkaniu'' z porywaczem. Harry wziął mnie na ręce i odciągnął od Kamili. To samo zrobił Niall z Kamilą. Dotknęłam swojego nosa. Wyczułam, jak mały strumyk krwi spływa z niego. Miałam to w dupie. Chciałam tylko porządnie zlać Kamilę. Chciałam już to zrobić od dawna.
R -Dziewczyny, uspokójcie się, proszę.
A - Nie! Harry, puść mnie!
H - Jak jej nie pobijesz, to okk.
A - Nie pobiję.
H - Obiecujesz?
A - Tak.
Harry odłożył mnie na ziemię.
A - Ja jej nie pobiję. Ja ją kurwa zabiję!!!
Rzuciłam się na Kamilę.
K - Aaaa, chłopaki! Weźcie ją!!!
Harry znowu odciągnął mnie od Kamili. Jednak ta złapała mnie za rękę i ją wykręciła. Zaczęłam strasznie krzyczeć. Bolało mnie to.
A - Ala! Moja ręka!!
---------------------------------------------------------------
Ufff nareszcie xD Nie wiem, czy pisać dalej te głupoty. Ktoś z wyjątkiem Róży <3 to czyta? Nie sądzę. Dobra... Ja około 1-2 w nocy jadę do Poznania do rodziny,więc żegnam się z Wami. Następny rozdział postaram się dodać nieco szybciej. Podzrawiam Różę <3 i osoby czytające mojego bloga ;***
18. Taylor Swift?
Lou - Koniec tych czułości, proszę...
A - Zazdrościsz?
Lou - nie, tylko chce wracać do hotelu. Tam mą koje marchewki!
A - Hah, to wy idźcie do hotelu a ja na samolot. Pa.
H - Ja cię tam nie puszczę. Zwariowałaś?
A - Nie, nie zwariowałam. Harry, kupisz mi coś do picia?
H - Dla ciebie wszystko skarbie. Idzie ktoś ze mną?
Wszyscy - Jaaa!
H - Ale musi ktoś z Angeliką zostać.
A - Nie przejmujcie się. Dam sobie radę.
N - Ale nam już nie uciekniesz?
A - Niee..
Wszyscy poszli po picie dla mnie. Ja usiadłam na jakieś ławeczce w lesie i rozmyślałam jak będzie, gdy urodzi się to dziecko. Czemu w ogóle Harry tak bardzo tego chce? Może rzeczywiście nadaje się na ojca? No fakt. Jest troskliwy i takie tam, ale dziecko? No nie wiem.
Po chwili namysłu Zostawiłam walizkę i wolnym krokiem wyszłam z lasu. Nie uszłam parę kroków a tak 1D wraz z dziewczynami byli w kawiarni i kupowali picie. Akurat kurwa tu? Niestety, Harry mnie zobaczył. Ja zaczęłam biec. Hazza był ode mnie o 100 razy szybszy i bez problemu mnie dogonił i złapał za rękę.
H - No chyba mi coś obiecałaś?
A - Harry, wiem, że jesteśmy razem i w ogóle, ale... Ja tak nie potrafię. Nie chcę mięć tego dziecka.
H - Ale czemu?
A - Jestem za młoda.
H - Kochanie, nie przejmuj się. Poradzimy sobie.
Reszta przybiegła na miejsce.
R - Czemu chciałaś uciec?
W - No właśnie Angela, czemu?
A - Bo nie chce Harremu niszczyć kariery.
L - Jejku, ty znów z tą sławą.
A - No? Jak urodzę tego bachora i zespół się rozpadnie, to będzie wszystko na mnie tak?
Lou - No wiesz?
H - Dobra Angelika, Idziesz z nami?
A - Nie!
H - Spoko, sama tego chciałaś.
Harry zbliżył się do mnie i wziął na ręce jak pannę młodą.
A - Ej, co ty robisz? Puść mnie wariacie!
H - Nie chciałaś iść po dobroci, to masz.
A - Puść mnie!!!
H - Haha, w snach.
A - Harry, patrz, tam jest Taylor Swift!
Harry z wrażenia rozplutł ręce, a ja upadłam na asfalt.
A - Ałaa
H - Sorry... Gdzie ty ją widzisz?
A - Nigdzie. Chciałam, żebyś mnie puścił!
N - Hahahahahaha To ci się udało.
A - Jeju, moja głowa.
Liam wyciągnął do mnie rękę, a ja wstałam.
L - Nic ci nie jest?
A - Nie. Wszystko ok. Gdzie Harry?
W - Poszedł zobaczyć gdzie jest Taylor.
A - No przecież mu kuźde mówiłam, że jej tam nie ma!
R - Harry to, Harry tamto. Idziemy do hotelu? Proszęęę.
A - Nie!!!
W - No przecież cię tu nie zostawimy.
A - Ale moja walizka!
Z - Gdzie jest?
A - W lesie.
K - Pójdę po nią.
Zayn złapał Kmilę za rękę.
Z - Zwariowałaś? Nigdy cię tam nie puszczę.
Lou - Ja po nią pójdę.
A - Dziękuję Louis ;**
Lou - Nie ma sprawy.
Gdy Louis poszedł po moją walizkę ja chciałam znaleźć Harrego.
N - Ej, gdzie ty znowu idziesz?
A - Po Hazzę.
L - Idę z tobą.
A - Jak chcesz.
Przeszliśmy parę kroków i zaczęliśmy się śmiać. W krzakach siedział Harry i patrzył na jakąś kawiarnie.
A - Harry, kotku co ty tu robisz?
H - Ciii...
L - Ducha zobaczyłeś? Ha ha
H - Gorzej!
A - Co się stało?
H - Chodź tu.
Razem z Liamem uklękłam obok Harrego.
A - No co?
H - Ty, patrz kto tam jest!
A - Ymmmm manekin nie?
H - No właśnie!
A - O co ci chodzi?
H - On jest strasznie podobny do Taylor.
A - Hahahaha Harry, głowa cię boli?
H - Nie. Mówię serio.
A - To może chodźmy już do hotelu?
H - Zgodziłaś się?
A - Tak.
Harry podskoczył, a następnie mnie pocałował.
L - Ej stary, bo ty coś o Taylor mówiłeś.
Harry oderwał się ode mnie.
A - Dzięki Liam..... -.-
H - Aaaaa tak. Zobaczcie. To coś wygląda tak, jak ona!
A - Harry, kotku ona też jest sławna. Mogą być chyba manekiny jej podobizny?
H - No tak. Sorka za tę całą szopkę.
L - Święta, święty czas już tu, więc się baw, a czas...
A - Ykhmm
L - Ym sorry... Zapędziłem się :D
H - Zauważyliśmy.
A - Mamy już wszystko wyjaśnione tak?
L - Raczej tak.
A - O Boże...
H - Co???
A - Louis!!!
L - Co Louis?
A - Poszedł do tego lasu po moją walizkę!
Zaczęłam biec do reszty. Liam i Harry przyłączyli się do mnie. Gdy dobiegliśmy na miejsce, naszym oczom ukazał się nieprawdopodobny obraz. Był tam...
----------------------------------------------------------
No spoko. Powiem krótko: Mój laptop się zepsuł, więc będę dodawać nowe posty jak go nie będzie w domu, bo tylko wtedy mogę wejść na jego kompa xD a do rzeczy. Pod ostatnim postem nie miałam czasu nic napisać więc napiszę teraz. Pozdrawiam wszystkie osoby czytające mojego jakże nudnego bloga ;p A zwłaszcza Rose Horan <3 Dodaj nowego posta dziewczyno! I moje ,,córeczki'' :D Wikulkę, Oliwkę i Natalkę. Ten rozdział zawdzięczam Wiktorii \, bo ona mi posunęła pomysł z Taylor xD Dobra miśki, muszę kończyć. Miłego dnia skarby ;****