sobota, 28 grudnia 2013

Wstałam o godzinie 08:00. Przez chwilę nie wiedziałam, gdzie jestem, ale się ogarnęłam. Poszłam do łazienki. Gdy z niej wyszłam, spojrzałam na kalendarz. ,,Urodziny Nialla'' - pomyślałam i uśmiech sam zagościł na mojej twarzy. 
Żadna dziewczyna jeszcze nie wstała. Postanowiłam, że zejdę na dół i przyniosę nam coś do picia. Gdy wyszłam, w salonie zobaczyłam śpiącego Louisa. Otworzyłam drzwi, aby wyjść. 
Lou - Gdzie idziesz?
A - Ty ty nie spałeś?
Lou - Nie. - zaśmiał się. 
A - Idę po coś do picia. Chcesz? 
Lou - Nie, dziękuję. Usiądź na chwilę koło mnie. 
A - Nie mam czasu.
Pośpieszne wyszłam na korytarz. Zbiegłam na dół po schodach i poprosiłam sprzedawczynie o 3 małe butelki wody niegazowanej. Oparłam się o blat. Usłyszałam za sobą czyiś głos.
Lou - Pomóc ci to zanieść? 
A - Jezu, Louis. Nie nie trzeba. 
Lou - No to ci pomogę :)
S - Proszę bardzo.
Sprzedawca podał mi wody. Louis wyciągnął pieniądze i za mnie zapłacił. 
A - Nie trzeba. 
Lou - Trzeba. 
Chłopak wziął napoje i poszedł z powrotem do naszego mieszkania. Zaniósł do mojego pokoju i położył na stole. 
Lou - Porozmawiasz ze mną? 
Nie odpowiadałam nic. 
Lou - Porozmawiasz?! 
Nadal nic nie mówiłam. 
Lou - Angelika! Nie ignoruj mnie! 
Chłopak przyciągnął mnie do siebie. 
A - Zostaw! 
Louis, trzymając mnie za nadgarstki, wyprowadził z pokoju. 
A - Czego chcesz?
Lou - Już ty dobrze wiesz. 
Chłopak przycisnął mnie do ściany z ogromną siłą. Zacisnęłam mocno oczy z bólu. 
A - Ała! 
Do salonu weszła Róża.
R - Louis! Puść ją! 
Louis posłuchał Różę. Oddalił się trochę ode mnie i jeszcze raz mocno popchnął o ścianę. Chłopak wyszedł z budynku. 
Róża podbiegła do mnie i pomogła mi wstać.
R - Wszystko dobrze? 
A - Tak...
Zaprowadziła mnie do pokoju, a ja usiadłam na łóżku. 
R - Co się tam właściwie stało?
A - Ja... ja zrobiłam wam kawę. 
Położyłam się na łóżku i wtuliłam twarz w poduszkę. 
R - Ann...
W - Róża, daj jej chwilkę.
K - Tak. Wiki ma racje. Nie teraz. 
*30 min później* 
Wstałam, rozejrzałam się po pokoju. Nikogo nie było. Weszłam do salonu. Wszyscy oprócz Nialla siedzieli w kółku na podłodze. 
A - Co wy robicie? 
Usiadłam obok Róży.
L - Obmyślamy imprezkę urodzinową. 
A - Aaaaaa. A gdzie zgubiliście Nialla? 
Z - Śpi. 
A - Jeszcze? 
W - No przecież wiesz, jaki on jest.
A - Ehh no tak. A właściwie która godzina? 
H - 09:00
A - Aha. Dzięki..
Z - Mamy już wszystko zaplanowane na wieczór. Budzimy Nialla? 
R - Dobra. Idę po niego. 
L - Tylko nie daj po sobie poznać, że mamy zaplanowaną niespodziankę dla niego. 
R - Ciekawe jak? :) (Jezu jaki fajny banan na ryju xD ni no przechodzę do bloga) 
Róża poszła po Nialla. 
H - Angela, mogę cię na chwileczkę do pokoju? 
A - Dobra. 
Razem z Harrym weszliśmy do pustego pomieszczenia. 
A - Czego chcsz?
H - Bo wiesz. Tak sobie myślałem...
A - Możesz jaśniej? 
H - Bo to wszystko nie ma sensu. Ja chcę być z Wiktorią i wiesz... 
A - Wszystko byłoby zajebiście, gdybyś jeszcze pomyślał o naszym dziecku Hazz...
H - A no tak. Jezu, to wszystko jest takie trudne.
A - Nie miałbyś tego problemu, gdybyś mnie nie pieprzył jak byłam pijana! 
Uderzyłam Harrego w policzek i wybiegłam z pokoju.
K - Co jest?
Louis podbiegł do mnie i chwycił za ręce.
Lou - Co się stało?
A - Nie dotykaj mnie! 
Wbiegłam do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi, wzięłam telefon i słuchawki, które włożyłam do uszu i słuchałam muzyki. 





--------------------------------------------------------------
Jezu nie wierzę. Masakra.. Nie chce mi się tego pisać xD i tak tego nikt nie czyta, ale tak dla beki niekiedy :D 
Pozdro da Róży, Marzenki i Natalii <3 Kocham Was :**  
 

sobota, 9 listopada 2013

Po powrocie ze spaceru, była godzina 4 (16). Gdy zobaczyłam Harrego niosącego dwie kawy do pokoju, łzy same popłynęły mi z oczu. Hazz spojrzał się tylko na mnie i wszedł do pokoju. Louis, widząc moją reakcję, przytulił mnie mocno i zciszonym głosem powiedział;
Lou - Nie przejmuj się. Masz przecież mnie. 
A - Że co? - otarłam ręką łzę spływającą po moim policzku. 
Lou - Angelika, bo ja... Ja cię kocham. Chciałem ci to powiedzieć już dawno, ale ty byłaś z Harrym i jakoś ni było okazji.
A - Czeeekaj. Ja nadal z nim jestem. 
Lou - Już niedługo. 
A - Co masz na myśli? 
Lou - On cię zdradził, kobieto! 
A - Ale ja go kocham! 
Pobiegłam w stronę swojego pokoju. Louis złapał mnie za nadgarstki i pociągnął w swoją stronę. Oparłam ręce o jego tors, aby zwiększyć dystans między nami. Popatrzyłam zdziwiona na chłopaka. 
Lou - Angela, proszę cię. Daj mi jedną szansę. 
Chłopak próbował ściągnąć mój podkoszulek. Mimo, że się wyrywałam, udało mu się to.
A - Louis! Co ty robisz?!
Lou - Mam wielką ochotę na ciebie, wiesz? 
A - Ale Harry. On.... Nie.... 
Lou - On nie musi o tym wiedzieć. 
A - Nie! Louis, puść mnie! 
Do salonu wszedł Hazz. Gdy zobaczył mnie bez podkoszulka, zastygł w miejscu. Gdy go zobaczyłam, pierwsze co mi przyszło do głowy, to to, alby pocałować Louisa. Chciałam, aby Harry czół to, co ja czułam widząc go z Wiktorią. On jednak odwrócił się i poszedł do tego miejsca, w którym znajdował się wcześniej. Gdy usłyszałam zamykające się drzwi, momentalnie oderwałam się od Louisa. Chłopak wyglądał na zaskoczonego. 
Lou - A jednak. 
A - Nie żartuj. Zrobiłam to tylko dlatego, aby wzbudzić zazdrość Harrego. 
Sięgnęłam po swój T-shirt i ubrałam go na siebie. Chciałam wyjść z salonu, ale Louis szarpnął mnie mocno za nadgarstki, pod wpływem czego, usiadłam mu na kolanach. 
 Lou - Jedna szansa. Proszę. 
A - Nie! Nie rozumiesz?! 
Louis na te słowa przewrócił mnie tak, że leżałam pod nim. 
Lou - Właśnie nie rozumie. Pamiętasz, co powiedziałem wcześniej?
A - Yyy nie? 
Lou - Że mam straszną ochotę na ciebie. 
Chłopak zaczął mnie całować. Odepchnęłam go. Jednak to nic nie pomogło, ponieważ chłopak był 100x silniejszy ode mnie.
Lou - Nawet nie próbuj. - Powiedział i posłał mi łobuzerski uśmieszek. 
A - Louis! Zostaw mnie! Słyszysz?! Ja, ja cię nie kocham! 
Lou - Ale ja ciebie tak.
A - Loui, proszę cię.
Kilka łez popłynęło mi po policzku. Chłopak wstał ze mnie i usiadł obok.
Lou - Przepraszam. Ja tylko chcę twojego szczęścia. Nie chcę, abyś była smutna.
A - Nie szkodzi. 

Wyszłam z salonu. Weszłam do mojego pokoju. Były tam dziewczyny. Ominęłam Wiktorię i Kamilę bez słowa i przywitałam się jedynie z Różą. 
R - Ej, co jest? 
A - Nic...
R - Wiki?
W - Tak?
R - O co poszło? 
W - O Harrego. Angela? 
A - Co chcesz? 
W - Ale zrozum. Ja go naprawdę kocham. 
A - A myślisz, że ja nie? 
W - On, on mi powiedział... 
A - Co? 
W - Że mnie kocha i że zerwie z tobą dla mnie. 
A - Słucham?!
W - No bo on powiedział, że ty wolisz Louisa.
Gdy usłyszałam te słowa, spuściłam głowę i zaczęłam bawić się moimi palcami u rąk. 
R - Co się stało? 
A - Louisa? On.. On chciał mnie zgwałcić!
Powiedziałam to i wtuliłam się w poduszkę. 
W, R - Coo??
K - Angelika wiem, że to nie jest dobry moment, ale... Ja chciałam cię przeprosić byłam głupia. Chcę żyć z tobą tak samo jak dawniej. Przepraszam. 
Bez zastanowienia podniosłam się z łóżka i jak najmocniej przytuliłam Kamilę.
A - Ja też cię przepraszam. 
R - Ale jak to Louis chciał cię.. 
A - Nie wiem. 
W - Ale nie gniewaj się na mnie Angela. Proszę cię.
A - Nie mam zamiaru. 
Do pokoju wszedł Louis.
Lou - Siema laski. 
W - Cześć. 
Lou - Mogę na chwilkę porwać Angelę? 
A - Nie mam przed nimi żadnych tajemnic.
Usiadłam na rogu łóżka. Louis usiadł obok mnie.
A - Czego chcesz?
Chłopak zacząl mnie całować. Pisnęłam, kiedy włożył swój język do mojej buzi. Odepchnęłam go. 
A - Wyjdź! 
Louis posłuchał mnie i posłusznie opuścił pomieszczenie. Usiadły koło mnie dziewczyny. 
K - Coo to było?! 
Nie odpowiedziałam, tylko położyłam się na łóżku Zakrywając twarz poduszką. Dziewczyny również położyły się na swoich łóżkach. 
R - Jutro wstaję wcześniej. Niall ma urodziny. Muszę coś wymyślić. Dobranoc.
W, K - Dobranoc. 
Róża jeszcze raz popatrzyła na mnie zaniepokojonym wzrokiem. Wtuliłam się w poduszkę i próbowałam zasnąć. 





-------------------------------------------------
Przepraszam!! Napisałam co takiego na prośbę mojej koleżanki haha sorry ;D Nie mam czasu więc pozdro dla wszystkich. Muszę iść. paaa ;** 

czwartek, 7 listopada 2013

N - Siema. 
H - Ymm to ja może pójdę do swojego pokoju. 
N - Czekaj, czekaj. 
H - Co jest?
N - O co wam z Angeliką poszło?
H - Już wszystkim powiedziała o kłótni? 
R - Nie Harry. Było słychać. 
H - Aha.
N - To powiesz?
H - Angelika wam nie mówiła?
A - Harry przestań! Nie mówiłam im!
H - Nie podnoś na mnie głosu do cholery!
A - A ty na mnie możesz?
H - Tak, Mus...
L - Harry! Uspokój się!
Usiadłam na kanapie. Podeszła do mnie Róża.
R - Nie przejmuj się. Będzie dobrze.
A - Wiem. Idę na spacer. 
W - Mogę iść z tobą?
A - Przepraszam, ale chcę być sama.
W - Rozumiem. 
Wyszłam na świeże powietrze. Po pewnym czasie, poczułam czyjeś ręce na moich ramionach. odwróciłam się gwałtownie. 
H - To tylko ja. 
A - Nie dotykaj mnie! 
H - An, bo ja chciałem..
A - Streszczaj się.
H - Ja chciałem cię przeprosić.
A - I myślisz, że j ci teraz wybaczę? 
H - Angela, proszę cię. Ja cię kocham.
A - Dobrze, ale nie rób tak więcej. 
H - Spokojnie. Idziemy do środka? 
A - Tak.
*W hotelu*
L - No hej. Pogodzeni? ;)
H - Siemka. Taak. Gdzie zgubiłeś Wiktorię? 
L - Ehh, poszła szukać skrytki na pamiętnik. 
W tym momencie poszłam do kuchni zrobić sobie kawę. 
H - Skoro jesteśmy sami, Liam, to powiedz. Chciałbyś chodzić z Wiktorią? 
L - Stery, jestem pewien i z resztą przekonany, że ona umie sama chodzić. 
H - Nie wygłupiaj się. Wiesz o co mi chodzi. 
L - Wiem, wiem. Szczerze? Chciałbym. Wiki to naprawdę wspaniała kobieta. 
H - Wiem o tym. 
L - Tylko jest jeden problem. 
H - Jaki? 
L - Wydaje mi się,  że ona woli ciebie.
H - Przestań. 
L - Na prawdę. 
W - Ooo hej chłopaki. 
H, L - No siemka. 
W - Co tam?
H - Ymm kogo wolisz. Mnie, czy Liama? 
W - Hhaha co??
H - No kogo. 
W - Hazz, masz dziewczynę, a Liam. Obchodzi cię to? 
L - No.... Można tak powiedzieć. 
W - Czyli że nie. 
Zaczął dzwonić telefon Wiktorii. 
H - Wiki, zamierzasz odebrać?
W - Taak. 

-Hallo?
-O jeej. Czemu? :c 
-No szkoda. 
- Dobra powiem jej. Paa ;**

L - Co jest?
W - Kacper dzwonił, że jednak nie przyjedzie. 
H - Aaa ten. -.-
W - Chwila. Co to znaczy? 
H - Nie, nic. Tylko on by problemem naszej kłótni. 
W - Naszej?
H - No mojej i Angeliki. 
*Oczami Wiktorii* 
Harry jakoś tak nagle posmutniał. Poprosiłam Liama, aby wyszedł  z pokoju. 
W - O co wam poszło? 
H - No chyba o to, że nie powiedziała mi o Kacprze. 
W - O to się pokłóciliście? o.O
H - A nieważne. Już się pogodziliśmy, to to i tak nie ma sensu. 
Zapadła chwila milczenia. Nie wiem czemu, ale zaczęłam całować Harrego. Ku mojemu zdziwieniu, chłopak odwzajemniał pocałunek. 
 
Chwilę później Hazz leżał na mnie nadal mnie całując. Akurat w tym momencie Angelika weszła do pokoju. 
A - Co wy tu robicie??!!
H - Kochanie. To nie tak jak myślisz. 
A - Czyli nie całujesz się teraz ze mną przyjaciółką?!
H - No...
A - Ty gnojku! Nie chcę cie widzieć! Nigdy więcej! 
*Oczami Angeliki* 
Podbiegłam do niego i z całej siły uderzyłam go w policzek. 
A - Jesteś skończony! 
Harry złapał mnie za rękę. Odwróciłam się do niego ze łzami w oczach. 
A - A ja cię kochałam.. 


Wyrwałam się z uścisku Hazzy i wybiegłam z pokoju. Wpadłam na Louisa. 
Lou - Co się stało? 
Nie odpowiedziałam nic, tylko przytuliłam się do niego bardzo mocno. Potrzebowałam tego w tej chwili. W tym momencie Harry wyszedł z pokoju. 
A - Loui, wyjdziesz ze mną na spacer? 
Lou - A co się stało? 
A - Proszę cię. 
Lou - No dobra. Chodź. 
Chłopak objął mnie ramieniem i razem wyszliśmy z budynku. 




------------------------------------------------------------------
Głupie nie? Wiem ;p Przepraszam, że nie pisałam, ale wiecie. Nowa szkoła, nowi ludzie, nowe miłości hyhy i wgl. ;p Teraz na prawdę się źle czuję. Jestem chora. Nie chodzę już tydzień do sql ;D Dobra... Nwm czy pisać dalej.. ;c Pozdrawiam wszystkich czytelników a zwłaszcza Różę, Wikę, Marzenkę i Natalkę z mojej kl :3 Kocham Was ♥♥♥

sobota, 31 sierpnia 2013

22.
H - Co? Nigdy mi nie mówiłaś, że miałaś kogoś przede mną!
A - Mam ci się kurwa ze wszystkiego zwierzać?
H - No dobrze by było. I nigdy. Powtarzam nigdy nie podnoś na mnie głosu tak, jak to zrobiłaś przed chwilą. 
A - Tak? Bo co mi zrobisz?
H - ...
A - No słucham, co mi zrobisz?
H - Przestań krzyczeć!
A - Sam to robisz!
H - Angelika, do cholery!
A - Czego?
Byłam oparta o ścianę. Harry podbiegł do mnie. Był wściekły. Zacisnął ją w pięść i uniósł nad moją głowę. Bałam się trochę, ale wiedziałam, ze mnie nie uderzy. Za bardzo mnie kochał.
A - No co? Teraz mnie pobijesz, tak?
Harry automatycznie opuścił rękę, odsunął się ode mnie i usiadł na kanapie. 
H - Przestań. Nie,nie pobije cię. Nie mógłbym. 
A - A jakbym nie była w ciąży, tobyś to zrobił, prawda?
H -Nie. Przestań.!
A - Ja mam przestać? Ja mam przestać, tak?
 Harry znów do mnie podszedł, lecz tym razem z całej siły złapał mnie za nadgarstek. 
A - Ała! Puść! To boli!
H - Albo się uspokoisz, albo...
A - No, albo. Albo co?
H - Angela, kochasz go?
A - Co? Czy ty myślisz, że jestem jakąś wariatką? Bardzo go lubię, a kocham ciebie. Rozumiesz?
H - Jesteś pewna?
A - No raczej?
H - To dobrze.
A - Puścisz w końcu moją rękę?
H- Tak,tak. Już.
Gdy Harry puścił uścisk, złapałam się kurczowo za rękę i zaczęłam pocierać nadgarstek. Był strasznie czerwony, co zauważył Hazz .
H - Wszystko w porządku?
 A - Nie. Wyjdź stąd!
H - Ale...
A- Wyłaź!
H - Już wychodzę. Spokojnie. 
Róża uchyliła drzwi i spojrzała na mnie.
R - Wszystko dobrze?
A - Tak.
R - Mogę wejść?
H - Tak. Ja właśnie wychodzę. 
A - Wchodź Róża.
Harry wyszedł z hotelu.
A - Drzwi!
H - Już, już.
R - Czemu jesteś taka smutna? 
A - Pokłóciłam się z Harrym.
R - Ajjj. Nie przejmuj się.
A - Ehh. Przeżyję. 
Przytuliła mnie. 
A - Lepiej powiedz, jakie plany na jutro. 
R - Eee tam. Nic wielkiego. 
Usiadłam wygodniej na kanapie. 
A - Ej no mów. Wiem, że coś wykombinowałaś. 
R - Powiem ci, ale później. 
A - No ok, ok.  
R - A o co wam z Harrym poszło? 
A - Nie chcę o tym mówić. 
R - Spoko. Poprawić ci humor? 
A - Dajesz.
R - Rude i czarne. 
A - ........
R - ........
A - ........
R,A - Hahaha.
Drzwi do salonu uchyliły się. 
A - O hej Niall !
N - Hej, co tam?
Usiadł obok Róży i ją pocałował. 
R - U mnie w porządku, ale Angela...
N - Co z nią?
R - Pokłóciła się z Harrym.  
N - Uuuu. O co poszło? 
A - Nieważne. 
N - Spoko. Byliście u lekarza?
R - No właśnie. Nic nie mówiłaś. 
A - Byliśmy. I wszystko jest dobrze. 
R,N - Gratulacje. 
A- Heh.
W - Liam!!! Zabiję cię!
L -Wahoo! Dużo ciekawych rzeczy się dowiedziałem. 
Ja, Róża i Niall poszliśmy do pokoju w którym byłosłychać krzyk Wiktorii. 
N - Co wy tu robicie? o.O
W - On czytał mój pamiętnik!
L - Noo. A wiecie, ile ja się rzeczy dowiedziałem? 
Lou - Na przykład?
W - Louis!
Lou - No przepraszam, że jestem ciekaw. 
*Oczami Wiktorii* 
Próbowałam doskoczyć do Liama, ale on był o duużo wyższy. Nie miałam szans. 
W - Oddaj mi go!
L - Nie.
W - Czemu?
L - Coś, za coś.
W - Czego ty chcesz?
Pokazał palcem na swoje usta. Noo jeszcze czego. To on wziął mój pamiętnik, a żeby go odzyskać muszę go pocałować? o.O Niee.
A,R,N,Lou - Uuuuu.
W - Czy wy zwariowaliście?  
L - Nie, to nie. Czytam dalej. 
W - Nie. Czekaj! 
L - No wiec? 
W - A innej opcji nie ma?
L - Hmm...


Lou - Lepiej zgódź się na tę propozycje, bo wież mi. Nie chcesz wiedzieć,co on wymyśli. 
W - Cicho Louis.
Lou - Ja chcesz. 
W - Liam, proszę. Oddaj mi go!
L -Albo mnie pocałujesz, albo będę czytał dalej. NA GŁOS.
W - No dobra. 
Wiktoria cmoknęła Liama lekko w usta. Lecz ten pogłębił pocałunek. 
W - Głupi jesteś, wiesz?
L - Wiem. 

Podał mi pamiętnik. 
*Oczami Angeliki*
To, co Liam zrobił, było nawet śmieszne ;). Jednak ja martwiłam się o Harrego. Wyszedł już jakiś czas temu i nadal nie wracał. 
Nagle drzwi otworzyły się i stanął w nich Hazz. Nie był już wściekły tak, jak wcześniej. Był raczej przygnębiony. 
H - Cześć Wam. 






-----------------------------------------------------------------
Jejku... To było koszmarne. -,- Proszę, pomóżcie mi. Co ma być w następnym poście? Kompletnie nie mam pomysłów. <3 Pozdrawiam wszystkich czytających bloga.Nie chce mi się już wymieniać  jak za każdym razem XD ale to osoby dobrze wiedzą <3 




 

piątek, 30 sierpnia 2013

21.
H - O Boże. Jak  ja mam jej to teraz powiedzieć?
L - Nie wiem. To już od pana zależy.
Harry schował twarz w dłoniach i usiadł na krześle.
L - Wszystko dobrze?
H - Tak, tylko...
L - Proszę pana, niech pan się nie martwi.
H- Łatwo panu mówić.
L - Bardzo łatwo.
H - Hm?
 L - No nich pan już się uśmiechnie. 
H - Z jakiego powodu?
L - Ja tylko żartowałem. Wszystko jest dobrze. 
H - To znaczy, że ona, że ja, że my będziemy rodzicami? 
L - Tak.
H - Jej. Dziękuję. 
Harry podskoczył i ze szczęścia uściskał lekarza.
H - To ja, ja może pójdę do niej?
L - Bardzo proszę.
H - Jeszcze raz dziękuję. Do widzenia. 
L - Do widzenia. 
Siedząc na poczekalni usłyszałam, jak otwierają się drzwi do sali,  której był Hazz. Spojrzałam na jego rozradowaną i jak zwykle piękną buźkę spod grzywki. 
A - No i co?
Hazz podszedł do mnie , mocno przytulił i wyszeptał do ucha:
H - Będziemy szczęśliwymi rodzicami, An.
 Nie wiem czemu, ale jakoś nagle zapragnęłam tego dziecka. Teraz, tutaj. Obok mnie. 
Wtuliłam się z Harrego, lecz ten wziął mnie na ręce i wyprowadził z hotelu. 
H - Gdzie mnie niesiesz kotku?
H - Musimy się przecież wszystkim pochwalić, prawda? 
Hazz odłożył mnie na ziemie i chwycił za rękę. 
A - Jezuuuuu...
H - No chodź!
Chłopak pociągnął mnie za rękę. 
*15 minut później*
Gdy weszliśmy do hotelu, trzymając się za ręce, usłyszeliśmy kłótnie pomiędzy Kamilą a Zaynem.
Z - Odczep się ode mnie kobieto! Ja już nie chcę z tobą być. Zrozum!
K -Ale Zayn. Ja na prawdę nie chciałam. Zrozum mnie. Przepraszam. 
 
Z - Już nie musisz mnie przepraszać. Powiedziałem już coś na ten temat. Z nami koniec.
 K - Ale...
Z - Nie Kamila! Daj mi w końcu święty spokój!
H - Ej, ej, ej,co jest stary?
Z - Jakbyś kurwa nie wiedział. 
A - Ej,bez  takich. Uspokójcie się już. 
Z - Dobra, dobra. O mnie się nie martwcie. Lepiej powiedzcie jak po wizycie u lekarza? 
Harry podszedł do mnie, przytulił od tyłu i położył swoją głowę na moim ramieniu.
H - No więc, z naszym bobaskiem jest wszystko w porządku. Malec jak najlepiej się rozwija. 
Z- Gratulacje. Przynajmniej wam się udało.
Wyrwałam się z uścisku Harrego, podeszłam do Zayna i mooocna go przytuliłam. Ahhh ta zazdrosna mina Hazzy *.*



A - Zayn, nie przejmuj się. Jak nie ta,to inna.
Z - A  sumie...
H -Ykhmm.
Z - Haha Harry zazdrosny. Obawiam się, że musisz do niego wracać.
A - Yhyy... Chyba nie.
H - Ojj, no chodź  do mnie *.*
A - Zmuś mnie.
H- Ohh...
Harry zaczął mnie ganiać po całym pomieszczeniu. 
*30 minut później*
H - Zmęczona? - wysapał.
A - Co? Ha ha. Ja, nie! Aaaa!
Zayn złapał mnie od tyłu. No tak. Teraz już nie miałam szans na ucieczkę. 
A - Zayn? Co ty kurde !? Puść mnie!
Z - Heh nie..
A - Bożeee...
H - Dzięki Zayn. Oddaj mi ją.
A - Co ja zabawką jestem?
H- Niee.. Zayn!
Z - No już, już.
Harry,,odebrał'' mnie od Zayna i posadził na swoich kolanach. Zayn usiadł koło nas.
H - Ze mną nie wygrasz ;*
R - Ojjj, cho chodźźźźźź
Róża ciągnęła za sobą Kamilę.
K - Niee! Puuuuśććć!
R - No Kam, siadaj.
K - Dobra.
Po chwili cała piątka siedziała już na kanapie. 
R - Louis!!! Liam!!! Wiki!!!
Lou,L,W -Co?
R - Chodźcie tu!
L - Już, już!
W drzwiach pojawili się Lou, Liaś w Wiki.
A - Co wy robiliście tam sami we trójkę?
W - Yyymm nicc.
Popatrzyli się na siebie podejrzliwie.
A - Dobra. Sorry. Nie wnikam. ;p
R - Siadajcie.
Lou - No już.
Wykonali polecenie. 
Z - O co ci Róża chodzi?
H- Gdzie Niall?
R - Na stołówce. Do rzeczy.
K -No.
R - Jutro Niall ma urodziny więc...
L - Czekaj. Sam mówił, że nie chce żadnej imprezy. 
R - Nie przerywaj.
H - Tak. To niegrzeczne.
R - Sam mi przerwałeś o.O
H -Sorry. Kończ. 
R - Wiem, że nie chciał, ale zróbmy mu jakąś niespodziankę co?
W - Jaką?
R - Później wam powiem.
Lou - Hmm spoko.
L - Wiki, bo ci telefon dzwoni.
W - Halo?
       No hejj
       W Anglii, a co?
        Haha pewnie.
       No ok. Papa ;**
Lou - Kto to był?
W - Ymm nik to, to znaczy...  Angela, Kacper dzwonił!
A - Co? Po co? Co chciał?
W - Pytał się gdzie jesteśmy i chciał nas odwiedzić. 
H - Zaraz zaraz. Kto to? 
R - To wy sobie może spokojnie wszystko razem wyjaśnijcie, a my was tu zostawimy. . zgoda?
A - Dobrze.
L - To my, to my, ymm, to my idziemy. 
No i znowu zostałam z Harrym sama -,-
H - No to, kto to jest?
A - Hazz, Kacper, to jest mój były chłopak. 





------------------------------------------------------------------
Hejj <3 Dzisiaj jakoś wyjątkowo mi się spać chce xD Więc dobranoc Keviny xD <3 kocham Was <3 Pozdlawiam wszystkich! <3 Róże, Kacpra xD ,,hejty''na twoim asku były zaje****e xDD i Wiktorie, siostry Wiktorki i wszystkich wszystkich. Wiem, że dzisiaj była premiera filmu TIU a ja niestety nie poszłam -,- Dobranoc<3


 

czwartek, 29 sierpnia 2013

20.
N - Kamila!Zostaw ją! Już, spokój!
K - Dobra. Spoko.
Kamila puściła moją rękę, po czym ja upadłam na ziemię trzymając się za nią. Podbiegł do mnie Harry.
H - Kochanie, wszystko w porządku? 
A -Tak, pewnie, ale ręka mnie strasznie boli.... :(
H- Ale nie złamana, prawda? 
A - Nie wiem. Chyba ni.
Hazz ze wściekłością w oczach ruszył w kierunku Kamili. Na szczęście Róża stanęła między nimi. 
R - O nie... Wy się nie będziecie kłócili.
H - No to na Angelikę spójrz... 
R - Ręka jej nie spuchła, więc ni jest złamana. 
A- Ale strasznie boli. 
R - Możesz wstać? 
A- Tak.
Harry pomógł mi wstać. Po chwili byłam już obok Hazzy.  Wtulona w niego jak nigdy dotąd. 
H - Kotku, no bo...To... yy. No wiesz... 
A- Nie? 
H - A nasze dziecko? 
A- Hmm?
H -No bo, jak on cię pobił, to...  
A - Harry, ja i tak chciałam je...
H - Nie kończ tego nawet. 
A - Ale...
H - Cicho. Idziesz ze mną do lekarza. Bez dyskusji... 
A - Nie!
H - Ej... Cicho... Dobra, ja i Angela idziemy, a wy do hotelu marsz, jasne?
W - Jak słońce ;]
Wszyscy oprócz nas skierowali się do hotelu. 
*Oczami Harrego*
Cholernie się o nią bałem. Nie chciałem stracić ani jej, anie naszego dziecka. Nie pozwolę jej iść na skrobankę, ani nic z tych rzeczy. 
 *Oczami Angeliki*
Jenyy Po co on mnie wlókł do tego lekarza? Szczerze, to nie chcę tego dziecka. Chcę żyć normalnie. Tak jak wcześniej. Bez ciąży. 
A - Hazz, ja nigdzie nie idę. Zostaw mnie!
H -Pójdziesz, albo cię tam zaniosę .
A - Widocznie będziesz musiał to zrobić, ba ja się stąd nie ruszam. 
Stanęłam w miejscu i tupnęłam nogą jak małe dziecko.
H - Eeee tam. - Harry wziął mnie na ręce. Próbowałam się wyrwać, ale ni dałam rady. 
A - Puść!!! Ja nigdzie nie idę!
Chłopak odłożył mnie na ziemię. 
H - Kotku zrozum, że ja się o was martwię. 
A - O nas?
H - O ciebie - położył ręce na moim brzuchu - i o małego Stylesa.
A - Małego Stylesa? Hazz, a jeśli... 
H - Właśnie dlatego idziemy do lekarza. 
A - A wiesz, że dzisiaj mieliśmy być w x-Factor? 
H - W dupie mam te występy. Teraz tylko ty się liczysz. 
A - Jej, jesteś kochany, ale... - Harry zbeształ mnie wzrokiem- a nieważne. Idziemy? 
H - No już myślałem, że ni zapytasz. 
Harry chwycił mnie za rękę i wspólnie powędrowaliśmy przed siebie.
*U lekarza*
A, H - Dzień dobry.
L - Dzień dobry. 
H - Bo my byliśmy dzisiaj na wizytę umówieni. 
L - Ahh tak. Zapraszam. 
Podczas, gdy lekarz otwierał drzwi do sami, ja pociągnęłam Harrego w tył i wyszeptałam mu do ucha :
A - Jak to umówieni? Czemu ja nic o tym nie wiem?
H- Kotku, nie teraz. 
L - Zapraszam. Możecie wejść i ściągnąć kurtki. Ja pójdę się przygotować, dobrze? 
H - Nie ma problemu. 
Harry ściągnął ze mnie kurtkę i powiesił na krześle. To samo zrobił ze swoją. 
L - Dobrze. Możemy przystąpić do badań. Na czym państwu najbardziej zależy? 
A- Ymm nie rozumiem. 
L - To znaczy, co państwo chcą wiedzieć w sprawie ciąży? 
H - No bo wie pan. Dzisiaj w lesie....
A - Harry! Nie mów tego! 
L - Pobił ją pan? 
H - Co? Ja? Nie! Nigdy!
L - W takim razie co jej się stało? To znaczy czemu ona jest cała poobijana? 
H - No bo...
A - Hazz!
L - Proszę pani, domyślam się co się stało, ale muszę mieć pewność. Powie mi pani? 
A - Ja... Ja nie dam rady. - kilka łez popłynęło mi po policzku. 
H - To może ja powiem.
L - No więc słucham?
H - Bo Angela chciała wracać do swojego ojczystego kraju. Ja byłem wtedy w hotelu.
L - Wtedy, czyli kiedy?
H - Kiedy dostałem od niej sms'a z treścią, że mam jej pomóc i ...
Podczas, gdy Hazz opowiadał moją ,,przygodę'' (z najmniejszymi szczegółami -,-) Ja wlepiłam wzrok w podłogę. 
L - No dobrze. Wszystko rozumie. Może pani zdjąć podkoszulek i się położyć. 
A -Chwila, co?Nie zdejmę! 
Lekarz popatrzył prosząco na Harrego. Ten podszedł do mnie, chwycił za rękę i powiedział : 
H - Kochanie, przecież doktor cię nie skrzywdzi. On chce ci tylko pomóc. 
A - Ale ja nie nie chcę!
H - Czemu?
A - Bo nie!
H - To chociaż podnieś do góry.
A -Zgoda. Ale będziesz przy mnie?
H - Obiecuję. 
Niechętnie, ale podniosłam podkoszulek i położyłam się na łóżku wskazanym wcześniej przez lekarza.
*Pobadaniu* 
H- No i co? Wszystko w porządku, prawda?
L - No bo... Mogę z panem sam, na sam porozmawiać? 
H - Pewnie. Kochanie, wyjdziesz na parę minut z sali?
A - Zgoda,ale ja też chcę wiedzieć co jest z naszym dzieckiem. 
H -Spokojnie. Powiem ci. Teraz wyjdź.
A- Dobra.
Wyszłam z sali. Co oni przede mną ukrywają? Aj tam... Ufam Harremu.
H -W takim razie, o co chodzi?
L- No,nie mam dla państwa zbyt dobrych wieści. 
H - To znaczy, że ona...
L - Niestety....





------------------------------------------------------
Jej... Sorka, ale nie mogę się rozpisywać. Jutro mam się spotkać z kuzynką. Jest godzina 23:10 i jutro muszę o 8 wstać.. Hahaha no...xDdobra, dorzeczy.Dziś są urodzinki naszego Liama!! Awww *.* Liaś : wszystkiego najlepszego, szczęścia ze swoją nową dziewczyną i wszystko czego sb. życzysz xD
Pozdrawiam wszystkich czytających mojego bloga a zwłaszcza Róże, Wiktorię i jej koleżankę XDD, Oliwkę  i Kacpra xD- Jeżeli to czytasz xD ?<3 papa :**

 

 

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Teraz tak! - Nie będę pisała tytułu rozdziału, tylko numery XD


19.
....Louis siedzący na mojej walizce xD
H - Wiedziałem, że nic mu nie będzie. 
A - Noo... Gdybyś widział swoją minę, jak ci o Lou powiedziałam...
L - Taaa... Bezcenna ;/
Ja i Liam wybuchnęliśmy  śmiechem.
H - Ej no...
Lou - Dobra, nie śmiejcie się. Harry, a ty się nie obrażaj. 
A,L,H - No ok. 
Lou - Wracając do poprzedniego tematu, Angela, coś ty mu o mnie powiedziała? 
A - Ja? Powiedziałam mu tylko, że poszedłeś do tego lasu po moją walizkę. 
 Louis wstał z walizki i ruchem ręki wskazał na nią palcem.
L - Jak widać ona i ja jesteśmy cali i zdrowi. :)
R - Przepraszam bardzo. Zamiast tak gadać, moglibyście Angelę jakoś przekonać, żeby wróciła do hotelu. 
H - Już nie trzeba. Ona chce iść sama. Bez żadnych namawiań. 
R - Serioo? 
A - Tak.
Róża przytuliła mnie bardzo mocno. Ledwo oddychałam ;)
K - O Boże.... 
Z - Co się stało Kami?
K - Ona znowu musi się wpieprzać w nasze życie? 
A - A ty musisz mnie zawsze krytykować? 
K - O co ci kobieto chodzi?
A - No bo ty zawsze jesteś o mnie zazdrosna! 
K - Że co? Chyba ty o mnie. 
A - Hahaha niby o co?
K - Hmm kiedyś mi powiedziałaś, że zazdrościsz mi, że jak chodzimy po ulicy, to chłopaki się tylko za mną oglądają. 
A - Taa niby kiedy? 
K - Nie skończyłam! Za mną się oglądają ładni, bo jestem ładna. A na ciebie kompletne brzydale, bo...
A - Gdyby nie ja, Mateusz by nigdy na ciebie nie spojrzał. On wolała mnie! 
K -No kurwa, w snach! A kto z nim chodził? 
A - On umawiał się z tobą tylko dlatego, żeby się do mnie zbliżyć. 
K - Ty jesteś pieprznięta!!! 
 



 
A - Spadaj. Sam mi to powiedział!
K - To się ciesz. Mam w dupie ciebie i Mateusza! 
A - Yhm...
K - Spójrz tylko na Harrego.
Harry podniósł ręce w geście obrony.
H - Ej, mnie w to nie mieszajcie!
A - To ty od niego chcesz? o.O
K - Przecież to widać, że on chce mnie pocałować!
H - Że co??????
Kamila zaczęła całować Harrego. Chłopak w jednej chwili oderwał się od niej. 
H - Kobieto! Piepszło cię? 
K - No nie mów, że tego nie chciałeś...
H - Yyyy, bo nie chciałem? 
A - Wszyscy poszaleli... 
 

Zayn podszedł do Kamili. 
Z - Kami, ty chyba serio oszalałaś. 
K - A weź spadaj.
Z - Tak? Dobra. Z nami koniec.!
K - Co? Ym Zayn! To znaczy... Ja, ja przepraszam!!!
Z - A weź spadaj. Mówi ci to coś? 
Zayn odwrócił się tyłem do reszty i poszedł do hotelu. 
Z - Zayn! Czekaj! Proszęę! Przepraszam cię! Daj mi to wyjaśnić! 
Zayn odwrócił się na pięcie i z rozłożonymi rękami powiedział : 
Z - A co tu jest do wyjaśniania? 
 

K - Zayn! Proszę! 
Jednak chłopak zniknął już za zakrętem.
K - A wy na no się gapicie, co?
N - A-ale akcja...
K - No i gdzie ja mam teraz iść?
A - Hmmm pomyślmy... Jechać do Polski? 
H - Tak. To jest bardzo dobry pomysł.
Harry mówiąc te słowa podszedł do mnie i objął ramieniem. 
Lou - Kamila, trochę głupio się zachowałaś, ale - co chwila spoglądał na resztę - możesz chyba wrócić do nas. Prawda? 
N - No chyba. Kto się zgadza mówi ,,tak''
N,R,L,Lou - Tak!
A - Że co? Nigdy!
H - Zgadzam się z Angelą. Nie wraca do nas.!
L - Sorry skarby. Kami wraca. 
K - Jejku.. Dzięki.
Kamila podeszła do Liama i go przytuliła.
R - Ciekawe, gdzie poszedł Zayn? 
K - Chwilka. Jak on wrócił do hotelu, to ja tam nie wrócę. Jak ja mu w oczy spojrzę? 
A - Oooo, kogoś męczą wyrzuty sumienia? -.-
Lou - Kamila, nie przejmuj się. Porozmawiamy z nim. 
A - Harry?
H - Hmmm?
A - Ten pocałunek, nic dla ciebie nie znaczył, prawda? 
H - No co ty!? Kocham tylko ciebie kotku! 
A - Mhm...
H - Nie wierzysz mi? 
A - Nie no,wierzę, tylko nie podoba mi się to, że ta idiotka znowu będzie z nami mieszkała!
K - Ej, ej, ej! Nie pozwalaj sobie bejbe...
A - No co? Znowu chcesz się ze mną kłócić? 
K - Żebyś wiedziała, że chcę.
A - Tak? To o co tym razem? 
K - Wiesz co? Zdradzę ci sekret.
A - No, słucham? 
K - Ten twój chłoptaś, wcale nie umie się całować! 
A - Ty głupia suko! Zabiję cię!
Zaczęłyśmy się szarpać i popychać. Wszyscy próbowali nas rozdzielić, ale na marne. 
H - Dziewczyny! Dosyć! Przestańcie! 
A - Zabiję ją! 
K - Ała! To boli wariatko! 
Ciągnęłam ją za włosy. Byłam na nią coraz bardziej wściekła. Bolało mnie jeszcze wszystko po ,,spotkaniu'' z porywaczem. Harry wziął mnie na ręce i odciągnął od Kamili. To samo zrobił Niall z Kamilą. Dotknęłam swojego nosa. Wyczułam, jak mały strumyk krwi spływa z niego. Miałam to w dupie. Chciałam tylko porządnie zlać Kamilę. Chciałam już to zrobić od dawna.
R -Dziewczyny, uspokójcie się, proszę.
A - Nie! Harry, puść mnie! 
H - Jak jej nie pobijesz, to okk.
A - Nie pobiję.
H - Obiecujesz? 
A - Tak.
Harry odłożył mnie na ziemię. 
A - Ja jej nie pobiję. Ja ją kurwa zabiję!!!
Rzuciłam się na Kamilę. 
K - Aaaa, chłopaki! Weźcie ją!!!
Harry znowu odciągnął mnie od Kamili. Jednak ta złapała mnie za rękę i ją wykręciła. Zaczęłam strasznie krzyczeć. Bolało mnie to. 
A - Ala! Moja ręka!!








---------------------------------------------------------------
Ufff nareszcie xD Nie wiem, czy pisać dalej te głupoty. Ktoś z wyjątkiem Róży <3 to czyta? Nie sądzę. Dobra... Ja około 1-2 w nocy jadę do Poznania do rodziny,więc żegnam się z Wami. Następny rozdział postaram się dodać nieco szybciej. Podzrawiam Różę <3  i osoby czytające mojego bloga ;***