sobota, 28 grudnia 2013

Wstałam o godzinie 08:00. Przez chwilę nie wiedziałam, gdzie jestem, ale się ogarnęłam. Poszłam do łazienki. Gdy z niej wyszłam, spojrzałam na kalendarz. ,,Urodziny Nialla'' - pomyślałam i uśmiech sam zagościł na mojej twarzy. 
Żadna dziewczyna jeszcze nie wstała. Postanowiłam, że zejdę na dół i przyniosę nam coś do picia. Gdy wyszłam, w salonie zobaczyłam śpiącego Louisa. Otworzyłam drzwi, aby wyjść. 
Lou - Gdzie idziesz?
A - Ty ty nie spałeś?
Lou - Nie. - zaśmiał się. 
A - Idę po coś do picia. Chcesz? 
Lou - Nie, dziękuję. Usiądź na chwilę koło mnie. 
A - Nie mam czasu.
Pośpieszne wyszłam na korytarz. Zbiegłam na dół po schodach i poprosiłam sprzedawczynie o 3 małe butelki wody niegazowanej. Oparłam się o blat. Usłyszałam za sobą czyiś głos.
Lou - Pomóc ci to zanieść? 
A - Jezu, Louis. Nie nie trzeba. 
Lou - No to ci pomogę :)
S - Proszę bardzo.
Sprzedawca podał mi wody. Louis wyciągnął pieniądze i za mnie zapłacił. 
A - Nie trzeba. 
Lou - Trzeba. 
Chłopak wziął napoje i poszedł z powrotem do naszego mieszkania. Zaniósł do mojego pokoju i położył na stole. 
Lou - Porozmawiasz ze mną? 
Nie odpowiadałam nic. 
Lou - Porozmawiasz?! 
Nadal nic nie mówiłam. 
Lou - Angelika! Nie ignoruj mnie! 
Chłopak przyciągnął mnie do siebie. 
A - Zostaw! 
Louis, trzymając mnie za nadgarstki, wyprowadził z pokoju. 
A - Czego chcesz?
Lou - Już ty dobrze wiesz. 
Chłopak przycisnął mnie do ściany z ogromną siłą. Zacisnęłam mocno oczy z bólu. 
A - Ała! 
Do salonu weszła Róża.
R - Louis! Puść ją! 
Louis posłuchał Różę. Oddalił się trochę ode mnie i jeszcze raz mocno popchnął o ścianę. Chłopak wyszedł z budynku. 
Róża podbiegła do mnie i pomogła mi wstać.
R - Wszystko dobrze? 
A - Tak...
Zaprowadziła mnie do pokoju, a ja usiadłam na łóżku. 
R - Co się tam właściwie stało?
A - Ja... ja zrobiłam wam kawę. 
Położyłam się na łóżku i wtuliłam twarz w poduszkę. 
R - Ann...
W - Róża, daj jej chwilkę.
K - Tak. Wiki ma racje. Nie teraz. 
*30 min później* 
Wstałam, rozejrzałam się po pokoju. Nikogo nie było. Weszłam do salonu. Wszyscy oprócz Nialla siedzieli w kółku na podłodze. 
A - Co wy robicie? 
Usiadłam obok Róży.
L - Obmyślamy imprezkę urodzinową. 
A - Aaaaaa. A gdzie zgubiliście Nialla? 
Z - Śpi. 
A - Jeszcze? 
W - No przecież wiesz, jaki on jest.
A - Ehh no tak. A właściwie która godzina? 
H - 09:00
A - Aha. Dzięki..
Z - Mamy już wszystko zaplanowane na wieczór. Budzimy Nialla? 
R - Dobra. Idę po niego. 
L - Tylko nie daj po sobie poznać, że mamy zaplanowaną niespodziankę dla niego. 
R - Ciekawe jak? :) (Jezu jaki fajny banan na ryju xD ni no przechodzę do bloga) 
Róża poszła po Nialla. 
H - Angela, mogę cię na chwileczkę do pokoju? 
A - Dobra. 
Razem z Harrym weszliśmy do pustego pomieszczenia. 
A - Czego chcsz?
H - Bo wiesz. Tak sobie myślałem...
A - Możesz jaśniej? 
H - Bo to wszystko nie ma sensu. Ja chcę być z Wiktorią i wiesz... 
A - Wszystko byłoby zajebiście, gdybyś jeszcze pomyślał o naszym dziecku Hazz...
H - A no tak. Jezu, to wszystko jest takie trudne.
A - Nie miałbyś tego problemu, gdybyś mnie nie pieprzył jak byłam pijana! 
Uderzyłam Harrego w policzek i wybiegłam z pokoju.
K - Co jest?
Louis podbiegł do mnie i chwycił za ręce.
Lou - Co się stało?
A - Nie dotykaj mnie! 
Wbiegłam do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi, wzięłam telefon i słuchawki, które włożyłam do uszu i słuchałam muzyki. 





--------------------------------------------------------------
Jezu nie wierzę. Masakra.. Nie chce mi się tego pisać xD i tak tego nikt nie czyta, ale tak dla beki niekiedy :D 
Pozdro da Róży, Marzenki i Natalii <3 Kocham Was :**